Przy stole nakrytym białą porcelaną i z wydrukowanym menu niemieccy urzędnicy ustalali co do ostatniego szczegółu, jak wymordować miliony Żydów.
Książka "Nie koniec, nie początek. Powojenne wybory polskich Żydów" Anny Bikont znalazła się w finale tegorocznej edycji Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego.
Po wojnie wszystkie narody liczyły swoich zmarłych, Żydzi – swoich ocalałych. Józef Wulf figuruje na liście ocalałych z obozów wydanej w formie książkowej w Jerozolimie w 1945 roku. Był jednym z kilkudziesięciu tysięcy więźniów Auschwitz pędzonych w marszu śmierci, bez zimowego ubrania, bez racji żywnościowych, przez głębokie śniegi Górnego Śląska. Uciekł z marszu drugiego dnia, 18 stycznia 1945 roku.
Uciekł w dniu, kiedy oddziały generała Koniewa wyzwalały Kraków. Dotarł do rodzinnego miasta. To był jeden cud, że przeżył, a drugi, że odnalazł wśród żywych żonę [Jentę] i syna [Dawida] .[...]
„Gdy zostałem uwolniony z Auschwitz – relacjonował w liście do pisarza i późniejszego laureata Pokojowej Nagrody Nobla Eliego Wiesela – sądziłem, że nie mogę się już zajmować literaturą i krytyką literacką, że literatura nie może nic więcej powiedzieć na ten temat, i dlatego cztery tygodnie po wyzwoleniu przystąpiłem do grupy założycieli Żydowskiej Komisji Historycznej". [...]






