Belgijscy kibice ubrani w koszulki Kevina De Bruyne czy Jeremy'ego Doku, na meczu Mai Chwalińskiej z Elise Mertens w drugiej rundzie Rolanda Garrosa przeżyli srogi zawód. Dopiero 114. w światowym rankingu Polka wygrała z 21. zawodniczką listy WTA 6:4, 6:0. Przed największym zwycięstwem w karierze nie zatrzymały jej nawet kontuzje. Korespondencja z Paryża wysłannika Sport.pl, Łukasza Jachimiaka.

To jest jak reklama tenisa! Mnóstwo kombinacyjnej gry, spryt, inteligencja, a do tego jeszcze ogromna wola walki. To wszystko ma Maja Chwalińska. Dzięki temu 24-latka ma już trzecią rundę Rolanda Garrosa. I ma coraz więcej kibiców.

W czwartek w Paryżu upał był taki, że trzeba było mieć naprawdę dobre powody, żeby wyjść z klimatyzowanego pomieszczenia na pełne słońce. Tenisistki i tenisiści nie mają wyboru. Kibice, którzy kupili bilety z dużym wyprzedzeniem – też nie. Ale dziennikarze mogą wygodnie śledzić wszystko z biura prasowego, w którym temperatura powietrza wynosi 23, a nie 34 stopnie Celsjusza.