Piotr Beczała, godny następca Jana Kiepury, prezentuje absolutne mistrzostwo w tym, co mogłoby go pogrążyć.
Wciąż nie mogę się otrząsnąć po poprzednim wieczorze, kiedy to w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie wystąpił słynny tenor Piotr Beczała.
Oczywiście, najlepszy polski śpiewak zawsze imponuje wspaniałą techniką i muzykalnością. Ponad rok temu uraczył słuchaczy Filharmonii Narodowej w Warszawie koncertem pieśni i arii z repertuaru słowiańskiego, mając u boku pianistkę Sarah Tysman. To był poziom mistrzowski.
A jednak wczoraj artysta pokazał, że jest w jeszcze lepszej formie. Choć przecież wydawało się, że już lepiej nie można.
skrót wydarzeń dnia













