Policjant przyniósł do komendy prywatny sztucer i przypadkowo z niego wystrzelił. Zdaniem biegłych nie ma mowy o awarii broni, ale sąd warunkowo umorzył sprawę.
Adam R., były już funkcjonariusz wydziału prewencji został oskarżony o to, że w styczniu ubiegłego roku wniósł do budynku Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu prywatną broń. Planował w tamtym dniu wyjazd na strzelanie, ale nie chciał zostawiać broni w samochodzie, na parkingu przed komendą. Sztucer myśliwski w pokrowcu odłożył na jedno z biurek.
Przechodząc obok, potrącił sztucer. Wyjął go więc z pokrowca, bo chciał sprawdzić, czy nie uszkodziła się luneta. Podniósł broń i przystawił lunetę do oka. Wtedy też padł strzał. Nabój przebił ścianę pokoju, przeleciał przez korytarz i wbił się sąsiednią ścianę. W pomieszczeniu przebywał jeszcze inny funkcjonariusz. Na szczęście w chwili wystrzału nikt nie przechodził korytarzem, nikt nie odniósł obrażeń.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny















