Funkcjonariusze Secret Service zastrzelili w sobotę 21-letniego mężczyznę, który otworzył do nich ogień niedaleko Białego Domu w Waszyngtonie. Podczas strzelaniny ranna została też osoba postronna.
Do zdarzenia doszło w sobotę ok. 18 czasu lokalnego (o północy w Polsce) na rogu 17. ulicy i Pennsylvania Avenue, przy punkcie kontrolnym Secret Service. Jak poinformował rzecznik Secret Service Anthony Guglielmi, uzbrojony w pistolet 21-letni mężczyzna wyjął broń z torby i zaczął strzelać do funkcjonariuszy.
- Funkcjonariusze Secret Service odpowiedzieli ogniem, raniąc podejrzanego, który został przetransportowany do szpitala, gdzie stwierdzono jego zgon. Podczas strzelaniny jeden ze świadków również został postrzelony - poinformował rzecznik.
Według CNN, mężczyzna miał być dobrze znany służbom z poprzednich incydentów i prób wejścia na teren Białego Domu. Miał cierpieć na zaburzenia psychiczne. Nie podano dotąd jego tożsamości ani nie ustalono motywu.
Prezydent Donald Trump przebywał w tym czasie w Białym Domu, lecz do strzelaniny doszło kilkaset metrów od rezydencji głowy państwa. Jak relacjonowali przebywający na terenie kompleksu Białego Domu dziennikarze, słuchać było najpierw kilka głośnych pojedynczych strzałów, a potem serię szybkich. Dziennikarzom kazano skryć się w sali prasowej Białego Domu.











