26 maja 2026, 16:59

Placówki ochrony zdrowia w Demokratycznej Republice Konga muszą odpierać ataki ze strony rodzin osób zmarłych na ebolę. Domagają się wydania ciał zmarłych, by ich pochować. Nie jest to jednak możliwe, ponieważ wirus, nawet po śmierci nosiciela, wciąż zagraża żyjącym.

Fot. REUTERS/Gradel Muyisa Mumbere

Według doniesień Agencji Reutera pierwsze przypadki obecnego ogniska eboli, wywołanego wariantem wirusa Bundibugyo, odnotowano w prowincji Ituri, znajdującej się w północno-wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga. To właśnie tam doszło do co najmniej trzech ataków na placówki ochrony zdrowia. Jeden z nich miał miejsce w sobotę 23 maja w Mongbwalu General Referral Hospital.

Zobacz wideo Martyna Wojciechowska przeczyta Wasze historie