Chociaż Apple i Google formalnie mają zasady zabraniające umieszczania w ich sklepach aplikacji pomagających "rozbierać" zdjęcia, w praktyce pomagają tworzyć seksualne deepfake'i i ułatwiają dostęp do takich narzędzi - wynika ze śledztwa tech Transparency Project.
Zdjęcia koleżanki z wycieczki klasowej zamieszczone na Instagramie, fotografia byłej partnerki z wakacji, albo selfie szefowej wyszperane na Facebooku. Jeszcze kilka lat temu wykorzystanie takich, zwyczajnych zdjęć do stworzenia realistycznie wyglądającej nagiej fotografii było nie do pomyślenia. Albo przynajmniej wymagało zaawansowanej wiedzy technicznej. A dziś? Dziś wystarczy wziąć do ręki telefon i wyszukać tzw. "nudify apps" - programy wykorzystujące AI do cyfrowego "rozbierania" ludzi na zdjęciach i tworzenia seksualnych deepfake'ów. I jest to prostsze, niż nam się wydaje, bo pomagają w tym najwięksi giganci technologiczni. Robią to, mimo że oficjalnie same zakazują takich praktyk.
Materiał promocyjny
Ogłoszenie Płatne
Tylko na Wyborcza.pl












