Dwa razy sugerowano nam, że możemy wybrać inny urząd, np. we Wrocławiu - relacjonują Maciej Kucharski i Bartosz Żurawiecki. Mieszkają w Poznaniu, więc ostatecznie to tutaj złożyli wniosek o transkrypcję aktu małżeństwa zawartego w Niemczech.

Maciej i Bartosz wchodzą do Urzędu Stanu Cywilnego w Poznaniu w poniedziałek 25 maja. Jest kilka minut po 9. Przyszli pół godziny wcześniej. Kiedy czekają, aż wyświetli się ich numerek, rozmawiamy o możliwych scenariuszach. - Wszystkie są teoretyczne. Czekamy, co powie nam pani w okienku - podsumowuje Bartosz.

Urzędnicy wywołują ich pięć minut przed czasem. Wchodzą i po około 10 minutach wychodzą. Podobnie jak obsługująca ich urzędniczka. Idzie skonsultować z przełożoną, jak mężczyźni będą mogli się odwołać, jeśli urząd odrzuci wniosek. To pierwsza taka sytuacja w Poznaniu. Po dłuższej chwili kobieta wraca i znów zaprasza do środka. - Na razie nic nie załatwiliśmy - rzuca Maciej, kiedy drugi raz wychodzi z mężem z pokoju. - Jak na postępowy Poznań, gratuluję - dodaje z ironią.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.