Cały świat boksu patrzył w sobotni wieczór na miasto w Egipcie - Gizę. U podnóża egipskich piramid odbyła się gala, której punktem kulminacyjnym był pojedynek Ołeksandra Usyka z Rico Verhoevenem. Pas WBC wywalczył Usyk, wygrywając dopiero w 11. rundzie. Walka zakończyła się jednak bardzo kontrowersyjną decyzją sędziego.
Fot. Amr Abdallah Dalsh / REUTERS
Rywalem znakomitego ukraińskiego boksera, 39-letniego Ołeksandra Usyka w sobotnim pojedynku o pas mistrza świata WBC w wadze ciężkiej, był mało znany Holender w świecie boksu - Rico Verhoeven, który dotychczas w swojej karierze stoczył zaledwie jedną walkę bokserską. W 2014 roku znokautował Węgra Janosa Finferę. 37-latek bardzo często rywalizował za to w kickboxingu i wygrał 66 z 76 pojedynków. "Powszechnie oczekuje się, że Usyk obroni tytuł WBC, ale Verhoeven ma szansę zadziwić świat jedną z największych sensacji w historii boksu" - pisał przed walką Sky Sports.
Zobacz wideo Prezydent dostał bokserski prezent
- Jedynym złym wynikiem dla Verhoevena jest przerwanie walki w ciągu dwóch pierwszych rund. To byłoby dość żenujące. Usyk jest w szczytowej formie i nikt nie może mu dorównać. Jeśli Verhoeven wygra, będzie to największa niespodzianka, jaką kiedykolwiek widziano nie tylko w boksie, ale i w sporcie. Nie potrafię wyjaśnić skali jego wygranej, byłoby to poza skalą Richtera - mówił Tony Bellew, były mistrz świata wagi junior ciężkiej na antenie DAZN.











