Jarosław Kaczyński zabrał głos w sprawie transkrypcji małżeństw jednopłciowych. Nazwał to, co się "wyprawia", patologią i anomalią. Zapowiedział, że jeśli PiS wróci do władzy, nie dopuści do takich "eksperymentów na dzieciach".
Podczas sobotniej konferencji prezes PiS Jarosław Kaczyński odniósł się do transkrypcji małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Dzień wcześniej MSWiA i Ministerstwo Cyfryzacji opublikowały rozporządzenie, które umożliwia Urzędom Stanu Cywilnego w całej Polsce wydawanie polskich aktów małżeństwa - bez konieczności walki o to w sądzie.
- Proszę państwa, to jest łamanie konstytucji - oznajmił Kaczyński. I dodał: - Radykalne.
Stwierdził, że rozporządzenie jest "całkowicie sprzeczne z konstytucją". A rządzący posługują się "jakimiś chwytami", które "nie oznaczają jeszcze, że można uderzać w jasny zapis konstytucji". Zapewne miał na myśli artykuł 18., który mówi o ochronie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, a po przecinku także "rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa". Wybitni konstytucjonaliści, jak prof. Ewa Łętowska, która w 1997 r. uczestniczyła w pracach nad konstytucją, mówiła "Wyborczej", że artykuł ten "w żadnym momencie nie zakazuje wprowadzenia w Polsce związków jednopłciowych. Co więcej, taki zakaz nie wynika z żadnego innego zapisu konstytucji".















