W nocy z piątku na sobotę naszego czasu odbył się 12. testowy lot Starshipa. Nie wszystko się udało.

Największa rakieta świata wystartowała po północy czasu polskiego z kosmodromu Starbase w południowym Teksasie nad Zatoką Meksykańską.

Pierwszy stopień Super Heavy wykonał swoje główne zadanie: wyniósł górny stopień rakiety w przestrzeń kosmiczną, choć podczas wznoszenia zawiódł jeden z 33 silników. Super Heavy miał jednak potem kłopoty z planowanym powrotem i symulacją lądowania nad wodami Zatoki Meksykańskiej.

Górny stopień odbył zaś godzinny lot suborbitalny - przeleciał po długiej trajektorii balistycznej, przetrwał wejście w atmosferę i wykonał końcowy manewr symulujący lądowanie nad Oceanem Indyjskim. Ale tu także nie obyło się bez problemów. Podczas lądowania uruchomiły się tylko dwa silniki zamiast planowanych trzech.

Klub Gazety Wyborczej