Z klasztornej biblioteki w Lubiążu znikły rusztowania i barokowe cudo zostanie w weekend otwarte dla zwiedzających. - Chcemy pokazać, co zrobiliśmy i zdobyć wsparcie na dokończenie tego dzieła - mówi Magdalena Moskal z Fundacji Lubiąż.
Słowo "cudo" jest przez media nadużywane i wyświechtane, ale w bibliotece lubiąskich cystersów nabiera świeżości: sala ma 12 metrów wysokości, jest wypełniona światłem przenikającym z trzech stron przez podwójne okna i ozdobiona malowidłami Philipa Christiana Bentuma, imigranta z Niderlandów, który dał Śląskowi dzieła najwyższej klasy. W północno-wschodnim rogu sklepienia artysta zostawił sygnaturę "P.C. de Bentum".
Był rok 1737, opactwem rządził Konstantyn Beyer (o czym przypomina chronostych w bibliotece), finanse cystersów były w kwitnącym stanie i nikt nie wiedział, że koniec tej potęgi już się zbliża. Król pruski Fryderyk II rozpocznie w 1740 r. wojnę z Habsburgami i odbierze im Śląsk, a cystersi stracą protektorów Kościoła katolickiego. Protestanckie Prusy brutalnie ich potraktują.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.














