Kryptowaluty w 2021 i 2022 roku zaatakowały świat futbolu z prostego powodu. Wyjaśnił mi go Matt Slater, mój były kolega z The Athletic i jeden z najlepiej poinformowanych dziennikarzy piłkarskich. Pewien człowiek wytłumaczył mu zwięźle, dlaczego firmy kryptowalutowe nagle zainteresowały się sponsorowaniem piłki nożnej – bo to najtańszy sposób reklamowania się wśród młodych mężczyzn. Jedno z badań wykazało, że prawie połowa Amerykanów w wieku od 18 do 29 lat posiadała lub handlowała jakąś formą kryptowalut. Reklamodawcy mają jednak często problem z dotarciem do tej grupy demograficznej, składającej się z ludzi skłonnych do podejmowania większego ryzyka finansowego, a jedną z rzeczy, którą lubi wielu młodych chłopaków, są transmisje sportowe na żywo. Można więc zdobyć ich uwagę poprzez spoty wyświetlane podczas meczów NFL lub logotypy na rękawkach drużyn z Premier League. Produkty można też lansować za pośrednictwem mediów społecznościowych znanych piłkarzy.
Przyjrzałem się między innymi działalności Johna Terry’ego, w przeszłości gwiazdy Chelsea i reprezentacji Anglii. W grudniu 2021 roku założył konto na Twitterze i wkrótce zaczął rozpowszechniać informacje o dziwacznej akcji "Ape Kids Football Club". Chodziło o handel wirtualnymi małpkami w formie NFT, co było dość specyficznym posunięciem w przypadku takiego boiskowego twardziela. Zbadałem tę sprawę bliżej i kilka miesięcy później ujawniłem, że w ciągu kilku tygodni tokeny Terry’ego straciły na wartości najpierw około 90 procent, wkrótce zaś 98 procent. Osoba, która zdecydowała się na kupno tego produktu za tysiąc dolarów w czasie, gdy były piłkarz go promował, mogła sprzedać go za około 20 dolarów, o ile w ogóle znalazłaby nabywcę. Legenda The Blues nigdy nie zareagowała na moje prośby o komentarz do całej sytuacji, po prostu zablokowała mnie w mediach społecznościowych.












