Sprawa zakażenia na statku Hondius została włączona w znane schematy dezinformacyjne. Pojawiły się głosy o "nowej pandemii" czy "ukrywaniu prawdy" przez instytucje. - Część przekazów wykorzystywała prawdziwe elementy, ale wyciągała z nich fałszywe wnioski - mówi dr Andrzej Jarynowski.
Ta historia stała się nowym paliwem dla szerzycieli różnych teorii spiskowych. Wykrycie hantawirusa na statku Hondius pokazało, jak informacja o zagrożeniu zaczyna żyć własnym życiem. Problemem nie był sam wirus, ale szum informacyjny i błędy w interpretacji faktów. To szybko uruchomiło znane z czasu COVID-19 lęki, uproszczenia i fałszywe narracje.
Na Hondiusie ogłoszony został alert medyczny. Media donosiły o ciężkich zachorowaniach, kwarantannie, zgonach, ewakuacji pasażerów. Publikowały komunikaty instytucji zdrowia publicznego, w tym WHO i ECDC. Jednocześnie był to test społecznej odporności na dezinformację. W przestrzeni publicznej pojawiły się pytania: czy grozi nam nowa pandemia, czy służby przekazują pełne informacje i czy działania sanitarne nie staną się pretekstem do ograniczania wolności.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.












