O. Wojciech Giertych w rozmowie z Radosławem Sikorskim mówi wprost, że od dawna modlił się o nadejście kryzysu w Kościele: "Kryzys to moment, gdy Bóg wymusza sytuację, w której musimy się jednoznacznie określić". I przytacza przykłady, które pokazują, jak chrześcijanie potrafią wyciągać ze swoich błędów wnioski.
Traf chciał, że dialog dominikanina Wojciecha Giertycha i ministra Radosława Sikorskiego, "Rozmowy rzymskie. Pytania na czas niepokoju", kończę czytać w trakcie pobytu w Rzymie. Odwiedzam, czasem przypadkowo, te same miejsca, które rozmówców skłaniają do refleksji nad tym, co w świecie zarówno z perspektywy duchowej, jak i świeckiej, ważne.
Kiedy jestem w Watykanie, bardziej w roli turysty niż księdza, i mijam różnych notabli i kościelnych urzędników, zastanawiam się (jak Radek Sikorski), czy poza tym, co widoczne, istnieje również rodzaj watykańskiego deep state. Innym razem myślę, czy ojca Giertycha też doprowadza czasem do zgryzoty, kiedy ludzie, sami uznając się za niewierzących, stają się "religijnie" bardziej wylewni i gotowi zamęczyć człowieka pytaniami w rodzaju: a czemu tego w Kościele nie wolno, a po co to wymyślono?
skrót wydarzeń dnia
kalendarium













