Miasto chwali się, że żadnego przedszkola nie zamknie przez niż demograficzny, ale grupy musi likwidować, a niektóre łączyć. To oznacza, że np. 2,5-latki mogą trafić do grupy z 5-latkami.
"Niż demograficzny nie musi oznaczać zwijania żagli, wystarczy obrać nowy kurs - w Krakowie w kierunku jeszcze lepszej jakości edukacji. Dwa lata temu, składając z Aleksandrem Miszalskim deklarację, że edukacja nie jest kosztem, tylko inwestycją, nie rzucaliśmy słów na wiatr" - napisała 8 maja na swoim Facebooku odpowiedzialna za edukację w mieście wiceprezydentka Maria Klaman. Poinformowała, że Kraków podjął decyzję o zmniejszeniu liczebności grup przedszkolnych z 25 do 22 dzieci. To nie tylko więcej uwagi poświęconej każdemu przedszkolakowi, ale uratowanie ponad 100 etatów nauczycieli i obsługi. Ale będą też zmiany, które nie podobają się rodzicom i pracownikom przedszkoli.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Ogłoszenie Płatne
Materiał promocyjny











