Wciąż będący przed trzydziestką Michał Matczak wystąpił z przekrojowym koncertem pod hasłem "the best of". I miało to dużo sensu.

Gdy przejeżdżałem pod stadionem o 8 rano, musiałem lekko zahamować. Tak zadziałał na mnie widok rozbitych namiotów i koczujących wokół nich nastolatków. Tak wczesne oczekiwanie na koncert ulubionego artysty to wybitny poziom fanowskiego zaangażowania, by nie powiedzieć kultu.

To zaangażowanie nie ma zresztą metryki. Koncerty Maty zaskakują przekrojem wiekowym – choć dominują licealiści, w tłumie nie brakuje 30-, 40- czy nawet 50-latków w merchu twórcy. Uwagę przykuwają duety: rodzic i maksymalnie 11-letnie dziecko, które rapuje wszystkie teksty z pamięci, albo dziewczynka w słuchawkach ochronnych z opaską à la kocie uszka, podskakująca obok taty będącego w koszulce rapera. Taki widok to rzadkość w polskich rymach i bitach.

skrót wydarzeń piątku

kalendarium