Irena Jun: Myślę, że przede wszystkim ważna jest akceptacja. Leży ona oczywiście w moim interesie, gdy myślę o tym wszystkim, czym może jeszcze dla mnie być życie. Życie, które napotykasz przed sobą, będąc starą kobietą, jest zupełnie inne niż to, które znasz. Stajesz się niedołężna, gorzej widzisz, słyszysz, kręci ci się w głowie, a idąc, obawiasz się, że upadniesz i nie będziesz w stanie się podnieść – z różnymi takimi okropnościami musisz się oswajać.
Niemniej jestem głęboko przekonana, że można przeżywać ten etap życia na korzyść swojej duszy. Nie będziemy unikały tego słowa, dobrze?
– Stara kobieta. Jakiego rodzaju jest to epitet? Czy oznacza, że kobieta przestaje być kobietą? Zupełnie tak nie jest! Oczywiście fizjologia dyktuje to, co się z nami dzieje, ale równocześnie trzeba myśleć o tym, że otwiera się przed nami inny świat. Czas czyni nas, stare kobiety, właścicielkami coraz to większej prawdy o życiu, o świecie, o bliźnich. Bliźni to słowo z mojego dzieciństwa i młodości. Dziś niemodne.
– Pięknie, że tak to rozumiesz. Mogę mówić po imieniu?
– Cieszę się, Aniu.









