Okazało się, że wciąż ma charakter. Kiedy w Krakowie ludzie bronili Wawelu przed kwietniowymi imprezami Kaczyńskiego, większość z PiS-owców czekała, aż im policja utoruje drogę. Tylko Terlecki śmiało wychodził do protestujących, często znanych mu osobiście krakowian. Nie przejmował się okrzykami typu: 'Pies, ty ch...'.