Szkoły reagują zazwyczaj dopiero wtedy, gdy absencja ucznia osiąga drastycznie wysoki poziom - ponad 50 proc. nieobecności nieusprawiedliwionych. W tym przypadku jednak może być już za późno na pomoc, bo za wagarowaniem nie musi kryć się lenistwo, a np. kryzys psychiczny i doświadczenie przemocy. A co z dużą liczbą nieobecności, ale tych usprawiedliwionych? Czy w tym przypadku szkoła powinna również interweniować?