Mój syn ma trwałą niepełnosprawność - urodził się z nią i z nią zostanie - ale państwo polskie na wszelki wypadek sprawdza, czy nie zdarzył się w jego przypadku cud. Gdy podzieliłem się swoją frustracją w internecie, zalała mnie fala opowieści o komisjach skwapliwie weryfikujących, czy komuś przypadkiem nie odrosła amputowana kończyna