- Wiedziałem, że w moim mózgu dzieją się rzeczy nadzwyczajne. Łzy mi ciekły i byłem przekonany, że zaraz padnę (...) Miałem poczucie, że jestem zanurzony we własnej żenadzie - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Tomasz Kot o udziale w programie 'LOL: Kto się śmieje ostatni'.