Jak nie zaśmiać się, gdy naokoło ciebie wszyscy muszą cię rozbawić, ale sami nie mogą się zaśmiać? Tomasz Kot przyznaje, że udział w programie "LOL: Kto się śmieje ostatni" okazał się dla niego znacznie trudniejszym wyzwaniem, niż zakładał. W rozmowie z Gazeta.pl aktor opowiada o momentach bezsilności, poczuciu całkowitej żenady, niespodziewanych reakcjach własnego organizmu i sytuacjach, gdy był przekonany, że za chwilę odpadnie z programu. Cała rozmowa w poniższym nagraniu:

Zobacz wideo "Człowiek zaraz nie wytrzyma nerwowo". Tomasz Kot o brutalnej lekcji pokory

Tomasz Kot nie spodziewał się tego po sobie

Tomasz Kot otwarcie nam mówi, że od pierwszego kontaktu z formatem "LOL: Kto się śmieje ostatni" został jego fanem. Fascynowało go to, jak uczestnikom udaje się zachować powagę w obliczu tak komicznych sytuacji. - Widzę koleżankę, widzę, że robi śmieszne rzeczy i widzę kolegów, którzy z tych śmiesznych rzeczy się nie śmieją. Myślę sobie: "O co tutaj chodzi?" - wspomina. Złapał zasady i szybko się wciągnął. - Oglądałem sezon za sezonem - mówi nam. Był więc zachwycony propozycją udziału w show. Ale gdy trafił do obsady czwartego sezonu "LOL", szybko przekonał się na własnej skórze, że teoria i praktyka to zupełnie różne rzeczy.