Jedni wnoszą rower na Giewont, inni zabierają niemowlę na oblodzone Rysy, próbują zjechać z najwyższego szczytu Polski na plastikowym jabłuszku albo wierzą nawigacji bardziej niż oznakowanym szlakom. Ratownicy TOPR przyznają, że niewiele jest już w stanie ich zaskoczyć.