Kolonie w PRL-u potrafiły być jednocześnie przygodą, szkołą samodzielności i małym sprawdzianem charakteru. Dzieci wyjeżdżały z zakładów pracy rodziców, spały w szkołach, jadły to, co ugotowała kolonijna kuchnia, a wieczorami śpiewały przy ognisku. Nic dziwnego, że wielu dorosłych do dziś wspomina te wyjazdy z ogromnym sentymentem.