- Pod siedzibą UB na Kochanowskiego padły strzały. Obok mnie zginął człowiek, który dostał kulą w gardło. Drugi człowiek oberwał w kolano, stracił nogę. Ja zostałem ranny powyżej kolana, na szczęście niegroźnie. Nie poszedłem do szpitala, bo by mnie aresztowali - wspomina po latach Andrzej Mazurowicz, jeden z uczestników Poznańskiego Czerwca 1956.

- Pod siedzibą UB na Kochanowskiego padły strzały. Obok mnie zginął człowiek, który dostał kulą w gardło. Drugi człowiek oberwał w kolano, stracił nogę. Ja zostałem ranny powyżej…

- Pod siedzibą UB na Kochanowskiego padły strzały. Obok mnie zginął człowiek, który dostał kulą w gardło. Drugi człowiek oberwał w kolano, stracił nogę. Ja zostałem ranny powyżej…