Nazywali go 'dyżurnym arystokratą polskiego teatru'. Igor Śmiałowski miał nienaganne maniery i cechowała go elegancja właściwa przedwojennym dżentelmenom, dlatego też w rolach hrabiów najczęściej był obsadzany. Zachwycał na scenie, wystąpił też w wielu klasykach polskiego kina, ale kariera nigdy nie była dla niego ważniejsza od rodziny. U boku ukochanej Danuty spędził zresztą ponad 60 lat. Rozdzieliła ich dopiero jego śmierć.