Marcin tracił palce, ale nie przestawał dzwonić. Ostatni wybity numer to omyłkowe liczby
Psy szkolone przez byłego policjanta wyrywały swojej ofierze skórę i mięśnie, kawałek po kawałku. Marcinowi udało się wpisać numer 112, rozmawiał z dyspozytorem sześć minut. Po pół godzinie próbował wykręcić numer jeszcze raz. Już nie potrafił.