Dwie trzecie dla księdza, reszta dla dyrektora. Podział łupów wręczanych przez rektora z Gdańska
Rektor prywatnej uczelni płacił, aby wnioski o otwarcie nowych kierunków pisali za niego i przychylnie rozpatrywali członkowie Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Pieniądze woził do księdza, który za swoją pomoc pobierał sowitą prowizję.