- Operator i kolorysta za każdym razem myślą o tym, gdzie finalnie widz będzie oglądał film. Inaczej się koloruje do telewizji, a inaczej do kina. Ważne jest też to, czy dany tytuł będzie wyświetlany w ciągu dnia, czy w nocy. Kiedyś było łatwo to rozstrzygnąć, bo film był albo do kina, albo do telewizji. Teraz operator i kolorysta nie mają pojęcia, gdzie i jak ten film skończy - tłumaczy w rozmowie z Gazeta.pl operator Mateusz Pastewka.