Dziesiątki spraw, setki przesłuchań, absurdalne żądania - tak dziennikarze, aktywiści a czasem nawet politycy są zasypywani slappowymi pozwami. Sądy tylko się od tego zapychają, a pozwani zastraszeni tracą czas, pieniądze i ochotę do działania. Te czasy już się kończą. - Decydujące znaczenie ma to, czy pozew może wpływać na zakłócenie debaty publicznej - mówi o ustawie antyslappowej Adam Bodnar.