Jedni czekają na wyjazd do sanatorium nawet kilkanaście miesięcy, inni pakują walizki praktycznie z dnia na dzień. Wszystko przez tzw. zwroty, czyli wolne miejsca po pacjentach, którzy zrezygnowali z leczenia. Dla kuracjuszy to dziś najprostszy sposób, by szybciej dostać się do uzdrowiska.