- Na jednej ze zbiórek pewna kobieta zapytała: 'A czy ona ma dzieci? Nie ma? To ja nie wpłacę, bo jak umrze, to nikogo nie osieroci'. Gdy słyszę takie komentarze, najzwyczajniej mi przykro. Ale jestem waleczna, więc mówię sobie, że trzeba działać, a nie siedzieć i płakać - mówi Angela Post.