Jeszcze niedawno bieganie wyglądało trochę jak kolejny wyścig. Tylko zamiast open space'u i Excela były legginsy kompresyjne, zegarki z GPS-em i aplikacje analizujące tempo co do sekundy. Człowiek wychodził pobiegać, a wracał z poczuciem, że znowu jest od kogoś wolniejszy.