FC Barcelonę można zranić, co w niedzielę pokazało Levante. Choć w 48. minucie Katalończycy prowadzili 3:0, to pod koniec rywale zabrali się ostro do pracy. Najpierw nieporozumienie defensywy Barcelony, a chwilę później nieporadność w polu karnym doprowadziły do nerwowej końcówki w wykonaniu piłkarzy Hansiego Flicka.
Fot. REUTERS/Pablo Morano
Latem FC Barcelona nie znalazła następcy Roberta Lewandowskiego, dlatego kibice obawiali się, że drużyna może mieć kłopot ze strzelaniem goli. Obawy okazały się jednak daremne. Piłkarze Hansiego Flicka strzelają jak nakręceni. - Mamy bardzo dużo jakości w ofensywie, również w pomocy, każdy może strzelić bramkę - komplementował własny zespół Niemiec. W czterech spotkaniach La Liga Barcelona zdobyła aż... 17 bramek, a straciła tylko dwie. A na tym wcale mistrzowie Hiszpanii zatrzymywać się nie zamierzali. Dorobek powiększyli w niedzielne popołudnie.
Zobacz wideo Marek Citko wspomina gola na Wembley: Czułem, że pokonamy Anglików
Dwa gole Barcelony w niespełna kwadrans, ale rywale pokazali charakter







