11 września 2026, 05:17
Kierowcy dostają SMS-y o przekroczeniu prędkości. Taka wiadomość może wywołać panikę nawet u kierowcy, który jeździ przepisowo. Pojawia się w niej samochód, wykroczenie i pilna sprawa do załatwienia. Jeden odruch może jednak sporo kosztować.
Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl
"Przekroczenie prędkości zostało zarejestrowane. Sprawdź szczegóły i ureguluj mandat". Taki SMS może wyglądać wiarygodnie, szczególnie jeśli kierowca rzeczywiście niedawno przejeżdżał obok fotoradaru. W środku znajduje się link prowadzący do strony udającej rządowy serwis. Problem w tym, że za wszystkim stoją oszuści, którzy nie chcą zapłaty prawdziwego mandatu. Chcą dostępu do pieniędzy.
To kolejna odsłona oszustwa, przed którym już wcześniej ostrzegał Główny Inspektorat Transportu Drogowego. I jest w nim pewien haczyk, który sprawia, że łatwo się nabrać. Wiadomość nie musi przecież trafić do osoby, która akurat dostała mandat. Wystarczy, że ktoś faktycznie ma samochód, czasem korzysta z dróg objętych kontrolą i zacznie się zastanawiać, czy rzeczywiście coś przegapił.







