- Ten poziom jest na razie dla nas za wysoki. To było widać - podkreślał Tymoteusz Puchacz. Jego drużyna uległa aż 0:4 Manchesterowi United w debiucie w Lidze Mistrzów. Mimo wszystko polski piłkarz nie traci optymizmu i zapowiedział walkę o punkty w kolejnych spotkaniach. Wskazał, co może działać na korzyść jego zespołu.

Lee Smith / Action Images via Reuters

Pod koniec sierpnia kibice byli świadkami łez Tymoteusza Puchacza. Polak nie potrafił powstrzymać emocji tuż po tym, jak wraz z Sabah Baku awansował do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Co więcej, to właśnie on strzelił gola na wagę dogrywki, która później dała drużynie spełnienie marzeń. I w czwartkowy wieczór Puchacz i spółka mieli okazję do debiutu. Nie był on jednak wymarzony. "Manchester United rozbił mistrzów Azerbejdżanu 4:0, pokazując bardzo wyraźnie, że to jeszcze za wysoka półka" - stwierdził Bartosz Królikowski ze Sport.pl.

Zobacz wideo Giganci chcieli u siebie Marka Citko: Pytały o mnie Liverpool, Arsenal, Inter i Milan

Tymoteusz Puchacz nie pozostawił wątpliwości po meczu z Manchesterem. "Różnica jest ogromna"