Dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego nauczyciele zbiorą się pod kancelarią premiera o godz. 11 i wyciągną transparenty: "Grzecznie to już było!", "Politycy do tablicy". - O powiązaniu ze średnią w gospodarce ni widu, ni słychu - komentowała wiceszefowa ZNP Urszula Woźniak.
To już tradycja: nauczyciele przy okazji rozpoczęcia roku szkolnego wychodzą na manifestację. Tak było za poprzedniego rządu i za PiS-owskiego ministra Przemysława Czarnka, tak jest i za ministry Barbary Nowackiej.
Związek Nauczycielstwa Polskiego tym razem pokaże swoje niezadowolenie nie przed gmachem MEN, a przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Wiedzą, że jeśli chodzi o podwyżki (w tym roku mogą liczyć na 3 proc.), to muszą nacisnąć na premiera Donalda Tuska. Tym bardziej, że dobrze pamiętają jego słowa z listopada 2024 roku. Wtedy to na zjeździe ZNP premier wystąpił z mocnym przemówieniem. Przepraszał nauczycieli, obiecywał nie tylko godne zarobki, ale też "przyspieszenie" prac nad powiązaniem ich płac ze średnią w gospodarce (a więc uniezależnieniem ich od politycznej woli). Ministra edukacji Barbara Nowacka powtarza, że do końca kadencji to powiązanie się wydarzy. Czasu już mało, a projektu wciąż nie ma.








