W sobotę wieczorem, 29 sierpnia, odszedł do lepszego świata Andrzej Wielowieyski. Tytan pracy, całe życie poświęcił służbie innym ludziom, "losowi na przekór", wielki Polak w każdym wymiarze.
Andrzej Wielowieyski odszedł 29 sierpnia otoczony rodziną, w domu w warszawskiej Falenicy. Miał 98 lat.
Pochodząc z ziemiańskiej patriotycznej rodziny, jako 16-letni chłopak wstępuje do Armii Krajowej, odbywa półroczne szkolenie w partyzanckiej podchorążówce i jako podchorąży „Wir" i dowódca drużyny w 2. kompanii 27. pułku piechoty AK maszeruje na odsiecz powstańczej Warszawie. Nie zdążył.
Po wojnie na młodzieńczych wspinaczkach w Tatrach poznał swą przyszłą żonę - Zulę. Andrzej rzucił jednak wspinaczkę, kiedy pojawiły się dzieci. „Byłem za nie odpowiedzialny, nie mogłem już ryzykować" - podkreślał.
Klub Gazety Wyborczej








