Jeżeli rodziny są rozległe jak moja, widują się na ogół na pogrzebach. Na weselach i chrzcinach już rzadziej

W mojej rodzinie zdarzyły się tydzień temu dwa pogrzeby, które okazały się nieoczekiwanym dobrem. Nie wiązały się z rozpaczą. Chodziło o dwie ciocie – siostry, które przeżyły 90 lat, a zmarły niezależnie od siebie w ciągu dwóch godzin.

Pierwszym dobrem było spotkanie kuzynek, kuzynów, z którymi spędzałem fragmenty dzieciństwa. Ta dziwna radość, której nie łakniesz na co dzień, nawet latami, a która wyzwala się nagle pod dotknięciem wspomnienia. Jakiś śmiech, zabawy, wspólne unikanie przymusowego uczestnictwa w mszy poprzez prześmiewcze wystawanie w kościelnym przedsionku… Dziwna radość dobrowolnego tym razem uczestnictwa w mszy pogrzebowej, i ten zapomniany moment kiedy więdną kolana na śpiew organisty:

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Klub Gazety Wyborczej