Każda z nas ma ją w domu. Zazwyczaj leży zwinięta w kłębek na dnie większego plecaka, wisi na domowym wieszaku obok kluczy albo czeka w przedpokoju. Moja pachnie przy tym wczorajszymi zakupami z targu, który mam naprzeciwko bloku. Płócienna torba z dwiema uszami - powszechnie zwana tote bag - stała się integralną częścią codzienności. A jednak, zanim stała się uniwersalną ikoną, ekologicznym wyborem i definicją artystycznego dobrego smaku, miała zupełnie inne życie. I to od niej wszystko się zaczęło.Torba za 3 dolary, która nieoczekiwanie weszła do historii modyGdy dziś patrzę na minimalistyczną, bawełnianą torbę z nadrukiem ulubionej kawiarni lub niezależnego wydawnictwa, trudno uwierzyć, że jej praprababką była torba na lód. Sama dopiero ostatnio o tym przeczytałam. Ale gdy cofniemy się do roku 1944, okazuje się, że w Stanach Zjednoczonych marka L.L. Bean - znana dziś z klasycznej, outdoorowej odzieży- wypuściła na rynek produkt o nazwie „Boat and Tote". Nie była to jednak delikatna, bawełniana siatka do noszenia książek wierszem pisanych, a raczej coś na wzór worka uszytego z grubego, surowego płótna żaglowego. Była wyposażona w mocne, nylonowe uchwyty i zaprojektowana do jednego, konkretnego celu: przenoszenia wielkich bloków lodu z samochodu bezpośrednio do domowej lodówki. Kosztowała 3 dolary i nikt nie nazywał jej jeszcze torbą, a tym bardziej „ikoną" - to brzmiałoby wręcz absurdalnie.
Zaczynała jako torba na lód za 3 dolary. Dziś podrabiają ją domy mody i nosi ją cały świat
Zaczynała jako praktyczna torba do przenoszenia bloków lodu, kosztowała zaledwie 3 dolary i nikt nie podejrzewał, że kiedyś trafi na ramiona artystów, redaktorek mody i miłośniczek minimalizmu.







