Aż trudno w to uwierzyć! Po niezłych meczach i wygranych z Niemkami i Słowenkami pisaliśmy, że Polki są w stanie przeciwko Turczynkom zagrać tak, żeby piątkowy mecz po prostu nie był "laniem". Wydawało się, że o więcej nie będzie łatwo. Dlatego, że Turczynki to jedna z najlepszych drużyn kobiecej siatkówki ostatnich lat, zwyciężczynie tegorocznej Ligi Narodów, gospodynie mistrzostw Europy i obrończynie tytułu sprzed trzech lat. Nie jest przesadą nazywanie ich obecnie najlepszym zespołem na świecie. Zatem tego, czego Polki dokonały w piątek, chyba nikt się nie spodziewał.

Zobacz wideo Piekło w reprezentacji Polski. Medalistki przerwały milczenie. "Linczowali mnie przez godzinę"

Po słabym początku spotkania Polki pokazały najlepszą wersję tego zespołu i prowadziły z Turczynkami 2:1. Choć rywalki doprowadziły do tie-breaka, to po nerwach w decydujących momentach lepsze okazały się nasze zawodniczki. I to one zajęły pierwsze miejsce w grupie A tegorocznych mistrzostw Europy. Wypadły wspaniale, a z takim stylem gry mogą powalczyć na tym turnieju, już w fazie play-off, naprawdę o wiele.

Zaczęło się od tureckiej dominacji. To była różnica klas

Stefano Lavarini dokonał tylko jednej zmiany w składzie po poprzednich spotkaniach tych ME - na przyjęciu do gry wyszła Martyna Czyrniańska w miejsce Julity Piaseckiej. Poza tym obyło się bez niespodzianek: duet przyjmujących dopełniła Monika Lampkowska, na środku grały Maja Koput i Magdalena Jurczyk, w ataku Magdalena Stysiak, na rozegraniu Katarzyna Wenerska, a jako libero Justyna Łysiak.