28 sierpnia 2026, 14:51
Lexus ES ósmej generacji mierzy już 5,14 m długości, oferuje wyraźnie więcej miejsca z tyłu i po raz pierwszy występuje również jako samochód elektryczny. Zmiana jest na tyle duża, że trudno mówić o zwykłej ewolucji dotychczasowego modelu. ES wyrasta na pełnoprawną limuzynę reprezentacyjną, choć nie rezygnuje z cech, dzięki którym zdobył mocną pozycję na polskim rynku.
Fot. Materiały promocyjne marki Toyota
ES ma w Europie stosunkowo krótką historię. Choć model istnieje od 1989 roku, na naszym rynku pojawił się dopiero wraz z siódmą generacją i przejął miejsce pozostawione przez tylnonapędowego GS-a. Była to istotna zmiana filozofii: zamiast konkurować z niemieckimi limuzynami sportowym charakterem, Lexus postawił na napęd hybrydowy, komfort i przednionapędową architekturę pozwalającą efektywnie wykorzystać przestrzeń. Rynek tę koncepcję zaakceptował. Od debiutu ES-a w Polsce sprzedano ponad 7 tys. egzemplarzy, a w 2025 roku model zajął blisko 14 proc. swojego segmentu z wynikiem niemal 1900 rejestracji.
Lexus ES urósł o 16,5 cmNowy ES mierzy 5140 mm długości, 1920 mm szerokości i 1555 mm wysokości w wersji hybrydowej. Elektryk jest jeszcze o 5 mm wyższy. W porównaniu z poprzednią generacją oznacza to odpowiednio 165, 55 i 110 mm więcej. Rozstaw osi wydłużył się z kolei o 80 mm i wynosi teraz 2950 mm.Przy takich gabarytach porównywanie nowego ES-a wyłącznie z klasycznymi modelami segmentu E przestaje oddawać jego skalę. Sam Lexus przyznaje, że pod względem przestrzeni i wyciszenia samochód zbliża się do standardów większych limuzyn segmentu F Premium.Istotne jest jednak nie samo wydłużenie karoserii, lecz sposób wykorzystania dodatkowych centymetrów. Przestrzeń na nogi pasażerów drugiego rzędu zwiększyła się o 77 mm i wynosi teraz 1102 mm. Jednocześnie Lexus zastosował smuklejszą konstrukcję przednich foteli, która ogranicza przestrzeń zajmowaną przez ich oparcia.








