Do organizacji zajmujących się pomocą migrantom zgłasza się coraz więcej obywateli Ukrainy, którzy po wjeździe do Polski automatycznie kwalifikowani są jako turyści, nie zaś uciekający przed wojną uchodźcy. - Zamiast legalnego pobytu dostają więc komunikat, że po wakacjach w naszym kraju powinni go opuścić - tłumaczą aktywiści.

Ten scenariusz się powtarza: obywatele Ukrainy przekraczają granicę z Polską, tłumaczą, skąd przyjeżdżają i z jakiego powodu, a po kilku tygodniach, często w przypadkowych sytuacjach, dowiadują się, że ich ochrona tymczasowa straciła ważność. Przepisy nie zobowiązują strażników granicznych do informowania obywateli, czy zostali zakwalifikowani jako turyści, czy jako uchodźcy. W ostatnim czasie coraz częściej przyznają im status turysty.

Zapis o tym, że po opuszczeniu Polski na dłużej niż 30 dni migranci tracą ochronę, nie jest nowością. Prawnicy z organizacji pomagających migrantom uważają go za słuszny, bo wyklucza sytuacje, w których cudzoziemiec nie mieszka już w naszym kraju, a wciąż korzysta z przywilejów. Ich wątpliwości budzi natomiast fakt, że decyzja o tym, czy migrant zostanie zakwalifikowany jako uchodźca, czy też turysta, jest kwestią uznaniową. Pogranicznicy coraz częściej wybierają tę drugą opcję, nawet jeśli obywatel Ukrainy wrócił do Polski przed upływem 30 dni.