Pani Dominika w ciągu tygodnia otrzymała od księdza ponad 70 sms-ów. O każdej porze dnia i nocy. Ksiądz wysyłał zdjęcia owłosionej klatki piersiowej i genitaliów. Na filmach onanizował się, potem zaczął namawiać na seks.

- Nie mogłam się od tego uwolnić. Zaczęłam oglądać się za siebie na ulicy, w sklepie. Czułam się osaczona. To był koszmar - opowiada "Wyborczej" pani Dominika.

Zdesperowana kobieta długo myślała, co ma zrobić. W końcu zdecydowała się na skargę do biskupa. Dla odwagi do kurii poszła z koleżanką. Liczyła na słowa wsparcia.

- Przedstawiłam krok po kroku wszystkie dowody. Biskup przyjął sprawę na chłodno, bez zaskoczenia. I szybko przejął inicjatywę: "Kim pani jest? Skąd pani jest? Jakie macie z księdzem Grzegorzem relacje? Skąd miał on pani numer telefonu?" - wypytywał dociekliwie. Zaczął mi radzić, by w podobnych przypadkach zdecydowanie usuwać z kontaktów takie numery telefonów - relacjonuje pani Dominika. Gdy słuchała biskupa, nie mogła uwierzyć w jego słowa.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.