Polskie siatkarki mówią wprost, skąd wzięła się ich przemiana, do jakiej doszło w ciągu 24 godzin, pomiędzy meczami z Łotyszkami i Słowenkami. - Chodzi o nasze nastawienie - ocenia Katarzyna Wenerska. A Magdalena Stysiak ma dodatkowo nietypową propozycję dla krytyków występów Biało-Czerwonych na mistrzostwach Europy.
Katarzyna Wenerska od pewnego momentu we wtorkowym meczu mistrzostw Europy ze Słowenkami (3:0) nie miała już żadnych wątpliwości, że przy każdej nadarzającej się okazji powinna posyłać piłkę do Magdaleny Stysiak. Atakująca reprezentacji Polski zaliczała świetny występ i grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Po spotkaniu siatkarki co prawda w niektórych kwestiach różniły się, ale były jednomyślne w dwóch kluczowych sprawach. Tak samo zdiagnozowały główną bolączkę swojej drużyny i tak samo mocno liczą, że ta już uporała się z kryzysowymi chwilami na początku turnieju.
Zobacz wideo Siatkarze o Mistrzostwach Europy
Oto główny grzech Polek, same mówią o tym wprost. "Nie może tak być"
Najpierw były zaskakujące problemy w drugim i trzecim secie meczu ze sklasyfikowanymi poza czołową "20" światowego rankingu Węgierkami (3:0), a potem męczarnie w spotkaniu z Łotyszkami (3:1), które plasują się poza top 60 tego zestawienia. Kibice i eksperci zaczęli się więc niepokoić o wynik pojedynku piątych na liście FIVB Polek z 18. Słowenkami, które dotychczas zbierały pochwały na tych ME. Tymczasem był to najlepszy występ Polek. A zanotowały go zaledwie dobę po meczu, po którym same bardzo krytycznie oceniały własną grę. Jak to wytłumaczyć?






