Prawdziwej reformy podatkowej nie da się przygotować z dnia na dzień, bez szerokich konsultacji, uwzględnienia interesów różnych grup, ale też opinii fachowców - ekonomistów, prawników, księgowych, doradców podatkowych.

Minister finansów, przedstawiając propozycje zmian stawek podatkowych, zapowiedział, że rząd chce ulżyć klasie średniej, której część dochodów jest dziś obciążona górną stawką podatkową. Ta nagła wrażliwość pojawiła się na rok przed wyborami. Jeszcze 8 października 2024 roku Rada Ministrów przyjęła "Średniookresowy plan budżetowo-strukturalny na lata 2025-2028", a następnego dnia przesłała go Komisji Europejskiej.

W dokumencie czytamy: "Rozpoczęcie redukcji deficytu w 2025 roku wspierać będą: utrzymanie progów PIT i kwoty wolnej od podatku przy nominalnych wzrostach wynagrodzeń i emerytur". Innymi słowy, rząd, a konkretnie minister finansów, za najważniejszy sposób redukcji deficytu uznał zamrożenie progów podatkowych, wiedząc, że koszty tego zapłacą średnio zarabiający, których nominalne dochody z roku na rok rosną (także dlatego, że wciąż utrzymuje się podwyższona inflacja).

Tylko dla klubowiczów

kalendarium