18-letni Jakub Zieliński zachwycił w pierwszych meczach w VfL Wolfsburg, mimo że jego doświadczenie w seniorskim futbolu ograniczało się jedynie do meczów w polskiej III lidze. Czy z Legii odszedł dlatego, że warszawski klub nie miał na niego pomysłu?

- Ten chłopak jest tak młody, że to normalne, że człowiek się zastanawiał: "OK, ma wielki potencjał, ale czy da radę teraz, kiedy tego potrzebujemy?". Odpowiedź brzmiała: tak, zdecydowanie tak - mówił po meczu z 1. FC Kaiserslautern (0:0) trener VfL Wolfsburg Tobias Strobl, zachwycając się debiutem 18-letniego Jakuba Zielińskiego.

Bramkarz, który nie zdążył zadebiutować w Ekstraklasie, nieoczekiwanie został bohaterem początku sezonu spadkowicza poprzedniego sezonu Bundesligi. Zieliński trafił do Wolfsburga przed rokiem z Legii Warszawa za około milion euro. Choć to najdrożej sprzedany zawodnik prosto z akademii stołecznego klubu, to wielu uważa, że nastolatek odszedł z niego zdecydowanie za wcześnie. Są tacy, którzy wróżą Zielińskiemu wielką karierę i uważają, że gdyby Legia miała pomysł na młodych, nie musiałaby sprzedawać go tak szybko, za niewielkie pieniądze.

Dobry wybór Strobla

Jeszcze dwa tygodnie przed rozpoczęciem nowego sezonu 2. Bundesligi wydawało się, że podstawowym bramkarzem VfL Wolfsburg będzie Timon Wellenreuther. 30-latek, który cztery ostatnie sezony spędził w Feyenoordzie Rotterdam, trafił do klubu za milion euro, by zastąpić Kamila Grabarę. Mimo że Wilki spadły do 2. Bundesligi, polski bramkarz należał do czołowych postaci w drużynie i wiadomo było, że latem będzie chciał zmienić klub.