21 sierpnia 2026, 12:56
Rumuński myśliwiec zaatakował i zniszczył niezidentyfikowanego drona morskiego w pobliżu ważnej platformy wydobywczej na Morzu Czarnym. Bukareszt twierdzi, że nie był on ukraiński. Najprawdopodobniej więc był rosyjski, choć nigdy takiego jeszcze nie widziano.
Fot. Radu Miruta/FB
Drona zauważono świtem 20 sierpnia w pobliżu wykańczanej platformy wydobywczej Neptun Alpha, około 160 kilometrów od wybrzeży Rumunii. Niewielką, pomalowaną na czarno jednostkę dostrzegła załoga jednego ze statków obsługujących budowę. Dron nie poruszał się o własnych siłach, tylko dryfował.
Ze względu na znaczenie strategiczne platformy Neptun Alpha i przebywanie na niej kilkuset osób, podjęto decyzję o jak najszybszym zniszczeniu bezzałogowca. Poderwano więc parę dyżurną rumuńskich F-16. Jeden z myśliwców zaatakował drona przy pomocy działka pokładowego. Nie wywołał jednak dużej detonacji. Dryfujące szczątki bezzałogowca zostały później zbadane przez saperów, którzy znaleźli na nim materiały wybuchowe. Finalnie zostały więc zniszczone tak, aby nie stwarzały zagrożenia dla projektu wydobycia gazu ziemnego.














