Przez sportowe bańki w serwisach społecznościowych przechodzi burza - kibice z pełnym sportowym pakietem Canal+ są rozczarowani, bo muszą dokupić dodatkową opcję, by oglądać to, co dotychczas. W jakich kanałach planowane są mecze Barcelony i Realu Madryt?
"Moje faktury za tv od Was to 220 złotych i nie obejrzę mojego ulubionego klubu?!" - pisze jeden z kibiców na platformie X pod postem z programem transmisji z najbliższej kolejki La Liga w Canal+. Bo nowy sezon ligowy rzeczywiście jest inny. Z jednej strony wiele się nie zmienia, ale jednocześnie doszło do ważnego przetasowania. To pewien paradoks, zależny głównie od tego, z jakiej oferty, promocji i konfiguracji korzystają kibice hiszpańskich rozgrywek i ile piłki chcą oglądać. Jakkolwiek jednak nie patrzeć, w dłuższej perspektywie rachunki fanów będą rosnąć. Co i jak zobaczą ci, co dopłacać nie chcą? Tłumaczymy.
Była połowa spotkań i jest połowa spotkań
Canal+ przez ostatnie lata miał prawa do połowy meczów La Liga w każdej kolejce. Prawa współdzielił z Eleven Sports. Stacje wymieniały się wyborem pierwszego spotkania, a dwa najważniejsze mecze sezonu - starcia Barcelony z Realem Madryt - pokazywały jednocześnie. W niemal wszystkich przypadkach każda z telewizji jako pierwszy wybór wskazywała spotkanie Barcelony, w której grał Robert Lewandowski - te mecze generowały najwyższą oglądalność. Drugim wyborem było zwykle spotkanie Realu Madryt, co dla widza tylko jednej z tych stacji oznaczało, że w jednej kolejce mógł obejrzeć mecz tylko jednego z dwóch największych hiszpańskich klubów.






